WYJŚĆ POZA STREET ART

Już od pierwszej edycji festiwalowa formuła street artu mocno nas uwierała. Staraliśmy się uciekać od efektownych murali i bezrefleksyjnej estetyzacji przestrzeni miejskiej. To, co nas najbardziej interesowało to miasto, jego eksplorowanie, poznawanie i często krytyczne przyglądanie się procesom,

które w nim zachodzą. Street art był dla nas przede wszystkim narzędziem. Jako sztuka w mieście zakorzeniona, rozumiejąca procesy w nim zachodzące

i wchodząca z nim w interakcje, pozwalała nam na stawianie ważnych pytań

i kształtowanie realnego dyskursu zamiast celebrowania ładnych obrazków. Street art, który stawiał przed sobą właśnie takie zadania od początku był celem naszych poszukiwań.

Dzisiaj po latach krytycznego patrzenia na zjawisko i próbach jego zdefiniowania wiemy, że wymyka się ono prostym klasyfikacjom czy schematom. Wielu artystów działa na jego marginesie, próbując poszerzać granice i szukać nowych kontekstów oraz przestrzeni do działania. Inni wywodzą się ze środowiska streetartowego czy grafficiarskiego, jednak decyzje i kierunki działań doprowadziły ich w zupełnie inne rejony. Są też tacy, dla których wejście w świat działań ulicznych jest incydentem, pojedynczym projektem, którego realizacja wymusza wybranie właśnie takich narzędzi. Jest również całe grono zjawisk, które można określić jako okołostreetartowe tj. typoaktywizm, partyzantka ogrodnicza czy rożnego typu działania performatywne. Przestrzeń miejska stała się polem do tworzenia projektów, które ciężko zdefiniować i przyporządkować do konkretnych zjawisk. Projektów często o charakterze interdyscyplinarnym i wymykających się łatwemu szufladkowaniu.

W tym roku chcemy się przyjrzeć właśnie takim projektom. Chcemy wyjść poza street art, ale nie dlatego, że przestał być on już ważny, ale dlatego, żeby sprawdzić czy nie ma go gdzieś indziej. Pójść dalej po to, żeby dokonać jego redefinicji. Poszukać nowych przestrzeni po to, żeby sprawdzić czy stare się nie wyczerpały.

Z jednej strony pozwoli nam to na przyjrzenie się kondycji street artu, zobaczenie zjawisk mocno nim inspirowanych czy do niego się odwołujących. Dostrzeżenie aktualnych kierunków poszukiwań artystów wywodzących się z nurtu bądź z niego czerpiących. Z drugiej strony, dzięki przekraczaniu granic poznamy nowe miejskie przestrzenie, konteksty i znaczenia. Narzędzia będą się zmieniać, jednak cel pozostanie ten sam – poznanie i zrozumienie miasta. Istotniejsze od zastanawiania się nad tym czy robimy street art czy już nie, będzie pytanie o to, co nasze działania w przestrzeni publicznej dają miastu, jaką mają dla niego wartość i czy coś w ogóle zmieniają. Wyjście poza street art na pewno nie da nam łatwych odpowiedzi, pozwoli natomiast poszerzyć horyzont naszych poszukiwań.